Pompa ciepła R290 czy R32 – co wybrać w 2026 roku?
Pompa ciepła R290 czy R32? To pytanie słyszę coraz częściej zarówno od klientów, jak i od instalatorów, których szkolę. Odpowiedź nie sprowadza się do wskazania „lepszego gazu”. Najpierw trzeba ustalić, jakiej temperatury potrzebuje budynek, jakie ma odbiorniki ciepła i w jakich warunkach urządzenie będzie pracowało zimą.
Dobór tylko na podstawie metrażu i nazwy czynnika to za mało.

R290 czy R32 – czym różnią się te czynniki?
R32 jest fluorowanym czynnikiem chłodniczym o współczynniku GWP 675. R290 to propan – czynnik naturalny o bardzo niskim GWP. Z punktu widzenia przepisów i dalszego rozwoju nowych urządzeń kierunek rynku jest jasny: producenci coraz mocniej przechodzą na rozwiązania o niskim wpływie na klimat, w tym R290.
Nie znaczy to, że każda pompa na R290 jest lepsza od każdej na R32. Liczą się konstrukcja, zakres modulacji, hydraulika i dopasowanie urządzenia do instalacji.
Czy pompy ciepła na R32 zostaną wycofane?
To jedno z największych nieporozumień. Przepisy F-gazowe ograniczają wprowadzanie na rynek określonych kategorii nowych urządzeń z czynnikami o wyższym GWP. Nie nakazują demontażu działających pomp na R32 – mogą one nadal pracować i być serwisowane.
Wraz ze zmianą rynku dostępność R32 może z czasem maleć, a cena serwisowa rosnąć. Nie jest to jednak powód, aby wymieniać sprawną pompę. Przy nowej inwestycji warto patrzeć kilka–kilkanaście lat do przodu. Szczegóły zmian opisuje rozporządzenie UE 2024/573.
Najważniejsza jest wymagana temperatura zasilania
Kiedy rozważyłbym R32?
R32 może być rozsądnym wyborem w dobrze ocieplonym budynku z podłogówką, grzejnikami niskotemperaturowymi albo klimakonwektorami. Jeśli instalacja potrzebuje zwykle 30–45°C, katalogowa wartość 75 czy 80°C nie powinna przesądzać o zakupie.
Kiedy skłaniam się ku R290?
Przy modernizacji starszego domu z grzejnikami i temperaturą przekraczającą 50°C częściej skłaniam się ku R290. Urządzenie ma zwykle większy zapas temperaturowy. Porównuję to do dwóch samochodów jadących 150 km/h: dla jednego to prawie maksimum, dla drugiego normalny zakres pracy. Prędkość jest ta sama, lecz obciążenie może być inne.
Przykład: Midea M-Thermal Arctic R290 może podawać wodę do 75°C przy temperaturze zewnętrznej -10°C, natomiast Midea M-Thermal Nature R290 osiąga w tych warunkach nawet 80°C. Nie oznacza to, że pompa pracująca z temperaturą 80°C zawsze będzie oszczędniejsza. Trzeba sprawdzić moc, pobór energii i COP w konkretnym punkcie pracy.
Dlatego przed wyborem urządzenia warto sprawdzić wydajności i SCOP poszczególnych pomp ciepła, zamiast porównywać tylko najwyższą temperaturę z katalogu.
Błąd zaczyna się często od punktu A-7/W55
W kartach producentów widzimy A-7/W35 albo A-7/W55: temperaturę powietrza zewnętrznego i wody na zasilaniu. To punkt pomiarowy, nie gotowy projekt. Parametr W55 nie dowodzi, że 55°C wystarczy w konkretnym domu przy temperaturze obliczeniowej.
Grzejnik zaprojektowany na 75/65/20°C po zasileniu wodą o temperaturze 55°C odda znacznie mniej mocy. Trzeba użyć współczynników korekcyjnych producenta i sprawdzić każde pomieszczenie: ściany, okna, strop, podłogę na gruncie i mostki cieplne. Dopiero wtedy wiadomo, czy przy mrozie potrzebujemy 45, 55 czy 65°C.
Tak samo ogrzewanie podłogowe nie polega na ułożeniu rury wszędzie co 10 albo 15 cm. Liczą się długości pętli, rozstaw, strefy brzegowe, opory i przepływy. Dlatego zalecam projekt wykonawczy oraz rzetelne obliczenie strat ciepła. Szerzej opisuję to w poradniku jak dobrać pompę ciepła.
Monoblok upraszcza montaż, ale nie wybacza błędów
W monobloku obieg chłodniczy jest fabrycznie zamknięty w jednostce zewnętrznej. Na budowie nie wykonuje się połączeń freonowych, próby szczelności i próżni, więc odpada część ryzyka. Nadal trzeba prawidłowo zaprojektować część wodną, zapewnić przepływ, izolację i zabezpieczenie przed zamarznięciem.
R290 jest czynnikiem palnym, dlatego trzeba zachować strefy bezpieczeństwa i zasady lokalizacji określone przez producenta. Nie istnieje jedna uniwersalna „granica 150 gramów” pasująca do każdej pompy i każdego miejsca montażu.
Najdroższy błąd? Wybór urządzenia bez dobrego wykonawcy
Nawet dobry produkt nie naprawi złego doboru, za małych średnic rur, braku izolacji czy błędnego sterowania. Na szkoleniach spotykam firmy działające od wielu lat, które nadal mają braki w diagnostyce i projektowaniu pomp ciepła. Samo skręcenie rur nie czyni instalacji poprawną.
Pamiętam telefon około godziny 22:00 od kobiety w ósmym miesiącu ciąży. Pompa była świeżo zamontowana w nowym domu, a w środku było zimno. Instalacja powstała w chłodnym garażu, miała źle dobrane przekroje i izolację, a moc urządzenia wyglądała na wybraną „na oko”. Producent i serwis szybko pomogli, ale dla klientki był to stres, którego można było uniknąć na etapie projektu i wyboru firmy.
Jak porównać oferty na pompę ciepła?
Nie porównuj wyłącznie ceny i logo. Zapytaj, z czego wynika moc urządzenia i jaką moc pompa utrzyma w punkcie obliczeniowym. Sprawdź też minimalną modulację, sposób przygotowania ciepłej wody, schemat hydrauliczny, średnice, izolację i zabezpieczenie przed zamarznięciem.
Sprawdź warunki gwarancji osobno dla sprężarki, elektroniki, czujników i pozostałych elementów. Dowiedz się, kto realizuje serwis, czy instalator ma autoryzację i czy urządzenie można diagnozować zdalnie. Różnica kilku tysięcy złotych może wynikać z jakości projektu, materiałów i wsparcia, a nie tylko z marży.
Pompa ciepła R290 czy R32 – moja odpowiedź
Do instalacji niskotemperaturowej R32 może nadal pasować bardzo dobrze. Przy modernizacji z grzejnikami i wyższą temperaturą zasilania częściej wybrałbym R290, pod warunkiem prawidłowej lokalizacji i wykonania. Nie kupowałbym jednak pompy wyłącznie „na czynnik”. Najpierw obliczenia, potem temperatura i rzeczywiste parametry pracy, a dopiero na końcu konkretny model.

Masz wątpliwości przed wyborem pompy?
Przygotuj dane o budynku, odbiornikach i dotychczasowym zużyciu energii. Na tej podstawie można rozmawiać o konkretnym urządzeniu, a nie zgadywać po metrażu.
